Polactwo, a sprawa polska…

Posted by Dawid on paź 22, 2008 in Komentarz, Książki, Publicystyka |

Właśnie jestem świeżo po lekturze publicystyki Rafała A. Ziemkiewicza, pt. „Polactwo”.
Pod względem warsztatowym – pierwsza klasa. Wszystko przemyślane, jasno wyłożone, pióro leciutkie, zresztą jak zawsze w prozie Ziemkiewicza. Do tej pory wszystko co czytałem tego Autora było fantastyką, zresztą świetnie napisaną (czy może mi ktoś przy okazji wyjaśnić, dlaczego polscy pisarze fantastyki mają takie świetne pióra???).
Tym razem – temat zupełnie inny. Nie ma co ukrywać, te sto kilkadziesiąt stron daje do myślenia.
Przed przeczytaniem tej pozycji, przyznaję, ceniłem go wyłącznie jako pisarza „od fantastyki”. Przyznaję również, że unikałem jego publicystyki; wydawało mi się, że człowiek z prawej strony sceny politycznej nie może mieć ciekawych poglądów; że zacznie pluć na „czerwonych”, zacznie mi tutaj agitować, i nic mi z czytania nie przyjdzie, jak tylko więcej wrzodów na żołądku. Tymczasem – znowu przyznaję bez bicia – jestem wręcz zaskoczony. Bo skoro on jest uważany za publicystę z mocno-prawej strony sceny politycznej, to w takim razie siebie też musiałbym nazwać „prawicowcem” (a fe, Dawid, a fe!). Jego poglądy są niebezpiecznie mocno zbliżone do moich. Zresztą sam Autor zauważa kilkukrotnie, że poglądy jakie reprezentuje są dość mocno rozpowszechnione w społeczeństwie, a jedyna różnica polega w zasadzie na tym, że on nie boi się ich głośno wypowiadać.
I faktycznie, czasami domniemania czy sugestie, którymi podpiera swój wywód wręcz rażą; ale nie dlatego, że są niezgodne z prawdą, ale dlatego, że nie ma (niestety! a może – na szczęście???) w „Polactwie” Ziemkiewicza dowodów potwierdzających śmiało stawiane tezy. Jednak, jeśli odsunie się na bok wszelkie uprzedzenia wobec Autora, czy postaw politycznych, jakie reprezentuje (czy też – jakie już teraz razem prezentujemy, bo – jak powiedziałem – wyszło na to, że myślimy praktycznie podobnie!), i damy się porwać tokowi rozumowania Pana Rafała, chwilami wręcz przechodzą nas dreszcze. Z czasem przestajemy żałować, że w tekście nie ma dowodów na poparcie tych tez. Bo gdyby jeszcze te dowody Autor przytoczył, okazać by się mogło, że nasze spojrzenie na ulubionych polityków (? – nie wiem, jak Wy, ale ja już nie mam takowych…), samą politykę, na naszą gospodarkę, władze, wybory, historię, i w ogóle na Polskę – nagle runęło. Nic już nie jest takie samo.
Niestety, ale z przykrością stwierdzam, że gdyby insynuacje Pana Rafała Ziemkiewicza nie było chociaż w części prawdziwe, gdyby kogoś zniesławił, niesłusznie coś zasugerował, czy oskarżył, prawdopodobnie toczyłoby się już kilka spraw o zniesławienie, w których odgrywałby rolę oskarżonego. Książka została po raz pierwszy wydana w 2004 roku, więc czas najwyższy, żeby „się wybielić” (to nieśmiały apel do osób, które z nazwiska zostały wywołane do tablicy przez Pana Rafała)!
Tymczasem – zero odzewu. Nikt nie próbuje zaprzeczać. Zapadła cisza.
I to jest właśnie najbardziej przerażające.

Tagi: ,

Reply

Copyright © 2010 Dawid pisze… All rights reserved. Theme by Laptop Geek.