P2P na cenzurowanym we Francji
Bardzo dziwne zjawisko we francuskim sądownictwie (więcej można przeczytać tutaj). Najpierw francuski Senat zaaprobował prawo „trzech ostrzeżeń”, pozwalające odcinać użytkownikom dostęp do Internetu osobom korzystającym z P2P. Teraz zaś francuski sąd cywilny uznał, że francuski wymiar sprawiedliwości jest właściwym miejscem do składania w nim pozwów o naruszenie praw autorskich. Decyzja taka zapadła niejako przy okazji pozwów przedstawicieli francuskiego przemysłu muzycznego przeciwko takim firmom, jak Morpheus, LimeWire i Vuze oraz SourceForge.net. Co za tym idzie, we francuskich sądach można będzie składać wnioski o ściganie tych firm za wspieranie P2P, co kojarzone jest jednoznacznie przez sądy za szerzeniu piractwa.
Ciekawe podejście, muszę przyznać. W polskim prawie, przenajmniej na razie, sądem właściwym do rozpatrywania wniosków przeciwko firmom, są sądy, w których jurysdykcji (czyli – na których „terenie”) znajduje się pozywana firma. Teraz, jeśli francuski przemysł fonograficzny uzna, że jakaś polska firma wspiera P2P (np. hostując program Morpheus, jak to się stało w przypadku SourceForge.net), może śmiało rozpatrzyć sprawę przeciwko takiej firmie. Ciekawe, co się stanie, jak w sprawie takiej zapadnie wyrok skazujący? Wystąpią o ekstradycję???
Kretynizm.
Ciekawe, czy po werdykcie sądu francuskiego będzie można się odwołać do polskiego sądu… I jaka wtedy zapadnie decyzja: uznać zasadność decyzji sądu francuskiego, czy stwierdzić wprost, że sądy nad Sekwaną nie mają jurysdykcji nad polskimi firmami? Może mi to ktoś objaśnić?