Madonna vs. Brudzyński – like a virgin…
Do koncertu Madonnu zostało niewiele czasu. Teoretycznie wszystko jest już postanowione, prace nad przygotowaniami trwają, ale samozwańczy obrońcy moralności (?) nadal nie odpuszczają. Radny województwa mazowieckiego i tzw. lider komitetu „Pro Polonia” Marian Brudzyński nie odpuszcza (przeczytaj artykuł, byś wiedział/a, o co chodzi). Napuszcza na organizatorów wszystkie znane sobie służby, nawet te, które raczej nie mają ze sprawą nic wspólnego.
Jednych Madonna rajcuje, innych – jak Brudzyńskiego – najwyraźniej szokuje. Najchętniej osoby w rodzaju Brudzyńskiego zabroniliby P. Madonnie chodzić po tym padole. Proponowałbym Panu Brudzyńskiemu zgłosić się do Madonny i zaproponować wspólne, całodniowe modlitwy na Jasnej Górze. Kto wie, może powstałby z tego jakiś klip?
Wyobraźmy sobie twarz Pana radnego, oświetloną tylko nikłym promykiem świecy trzymanej w ręce, po której palcach ścieka powolutku topiący się wosk… Potem Pan Brudzyński chwyta w swą rączkę bicz i zamaszystymi ruchami okłada się po plecach, krzycząc „Moralność, moralność, moralność!!!”.
Tymczasem Madonna, z początku nieco zaszokowana zachowaniem radnego, mruczy pod nosem: „like a virgin!”.