0

Napisy24 i Hatak – czemu odchodzą?

Posted by Dawid on wrz 6, 2009 in Bez kategorii, Komentarz, Publicystyka, off-topic

Dziennik Internautów opublikował info, że serwisy Napisy24 i Hatak zostały wystawione na licytację.
Przyczyną podjęcia decyzji o sprzedaży tych witryn jest oczywista – koszty ich utrzymania przewyższają kwoty, jakie czerpią z nich ich twórcy.
W zasadzie trudno się dziwić. Strony kontrowersyjne, jak The Pirate Bay chociażby (chociaż nie jest to najlepsze porównanie w tym przypadku), mają u reklamodawców znacznie gorzej, niż inne tego typu stronki, ale już nie budzące takich emocji. Potencjalni reklamodawcy nie chcą być bowiem kojarzeni ze stronami, które albo za chwilę znikną, albo będą miały kłopoty z wymiarem sprawiedliwości.
Przyjrzyjmy się bowiem potencjalnym reklamodawcom serwisu napisy24. Oczywiście mogliby nim być dystrybutorzy filmowi, którzy (jak np. na filmweb.pl) dawaliby tutaj zajawki swoich nowych produkcji, prowadzili kampanie marketingowe nowości kinowych, etc. Ale takie rzeczy, to tylko w orange, proszę Państwa! Bo jak by to wyglądało, gdyby dystrybutor walczący przecież o jak największe dochody z pokazów kinowych/dvd itd., z całą mocą zwalczający piractwo – nagle wspomagał serwisy, które żyją z tego, że udostępniają napisy do filmów, które to filmy zostały wcześniej „zripowane” i udostępnione w sieci z jawnym pogwałceniem prawa? To tak, jakby firma VW wykupywała miejsce raklamowe na samochodach, które chwilę wcześniej zostały skradzione swoim właścicielom!
Dlatego właśnie jedyne raklamy, na jakie mogli liczyć twórcy napisy24 pochodzić mogły spoza branży filmowej. Ponieważ jednak wybór w takim wypadku jest o wiele mniejszy – dochody też były raczej niewielkie.
Rozważmy jednak alternatywne źródła finansowanie. Co nam jeszcze pozostaje, skoro ze strony potencjalnych, poważnych firm spotyka nas jedynie ostracyzm? Można jeszcze się wspomóc dobrowolną zbiórką ze strony użytkowników i innych zainteresowanych. W różnych miejscach w sieci przeczytać można, że taka zbiórka miała miejsce. Zdołano zebrać kilkaset, czy nawet kilka tysięcy złotych, które przeznaczone zostały na dalsze funkcjonowanie serwisu. W tzw. międzyczasie stworzony też został nowy layout dla strony; nie wiem, czy za free, czy za pieniążki (chociaż przyglądając się efektowi stwierdzić muszę, że nawet jeśli za free – to i tak za dużo za niego chcieli, bo to chyba jakaś pomyłka…). Takie akcje są faktycznie dobre, ale na tym opierać działania serwisu nie można; jednorazowo coś takiego może się udać, ale żeby funkcjonować tak cały czas – co to, to nie…
Cóż, najwyraźniej twórcy serwisu nie wiedzą, w jaką pójść stronę. Czy wprowadzić komercję, np. płatną część serwisu? Poszli więc po najmniejszej linii oporu. Korzystając z przyzwoitej oglądalności, chcą rozejrzeć się wśród potencjalnych zainteresowanych, żeby „opylić” swój biznesik. Niestety (dla ich obecnych właścicieli), nie sądzę, żeby im się to udało. W tej formie serwis ten nie ma szans przeżycia na rynku pod postacią komercyjną. Co najwyżej może być dodatkiem w portfolio dla firmy, która swoje główne miejsce zysku ma zupełnie gdzie indziej; mógłby być np. miejscem reklamowym dla innych serwisów, raczej takim hobbystycznym dodatkiem, niż tworem niezależnym.
Z drugiej jednak strony kilkanaście bodajże tygodni temu polski Internet obiegła wiadomość o wystawieniu na aukcji serwisu kurnik.pl. Pojawiło się wiele spekulacji, wiele wycen, w których ludzie prześcigali się w szacowaniu wartości tego serwisu, który do tej pory był nośnikiem reklamowym w stopniu raczej niewielkim. Po jakimś czasie na jaw wyszło, że aukcja jest żartem. Niemniej jednak, właściciel kurnika (bo sądzę, że On również maczał w tym palce, a przynajmniej wiedział o całej akcji) wie teraz przynajmniej, na jakie pieniądze mógłby liczyć, gdyby do takiej transakcji doszło. Może więc i w tym przypadku do tego samego doszło?
Albo – podywagujmy jeszcze inaczej. Może cała akcja z kurnik.pl, a teraz z napisy24.pl – była tylko akcją reklamową, prostym chwytem marketingowym, mającym na celu przypomnienie się szerszej rzeszy publiczności? Może ich twórcy – widząc w statystykach serwisu zastój w interesie – postanowili coś z tym (tanim kosztem, powiedzmy sobie szczerze) zrobić? Przynajmniej chwilowo podnieść oglądalność, licząc, że przynajmniej część nowych internautów założy tutaj swoje konta?
Cóż, jak mówi stare dobre powiedzenie, jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o $$$.

Tagi: ,

Copyright © 2010 Dawid pisze… All rights reserved. Theme by Laptop Geek.