0

Nie mogę poprosić o klikanie?

Posted by Dawid on cze 9, 2010 in Bez kategorii, Komentarz, Publicystyka, google, off-topic

Jak widać, i ten blog nie jest pozbawiony reklam; każdy chciałby zarobić na Google Adsense, czy innym SmartContext, nieważne…
Ciekawe jednak, że wszystkie sieci reklamowe, które pozwalają ludziom zarabiać (czy też raczej: stwarzając ludziom złudzenie optyczne, że zarabiają), zabraniają jednocześnie namawiania do klikania w linki bądź obrazki reklamowe.
Taki zapis z regulaminu SmartContext:

Partner zobowiązuje się do dołożenia należytej staranności, aby zapewnić uczciwość w dokonywaniu przekierowań do stron internetowych Klientów, w skutek kliknięcia w dany Dymek reklamowy, w szczególności nie będzie wymuszał na użytkownikach Internetu dokonywania kliknięcia, bądź w inny sposób nie będzie zachęcał użytkowników do klikania w dany Dymek, co skutkowałoby sztucznym zawyżeniem ilości kliknięć w dany Dymek reklamowy.

Co ciekawe, nie znajdziemy chyba w regulaminie informacji, że nie można publikować informacji, ile się na kliknięciach w reklamy zarobiło. To chyba takie delikatne obejście, żeby klient danej sieci reklamowej nie mógł zarzucić danej sieci, że klikania w jego reklamy są „namawiane”, a nie są efektem faktycznego zainteresowania ze strony użytkowników danej witryny…
Też chętnie w tym miejscu pochwaliłbym się, że za kliknięcia w reklamy mogę już sobie zbudować basen… Niestety – to tak marna ilość, że aż wstyd. Domu z basenem za to nie będzie.
Nawet basenu nie da się postawić.
Ani wykopać.
No dobra – nawet na łopatę nie starczy! :)

Ale chyba poważnie zastanowię się, czy w ogóle umieszczać te reklamy, czy to nie ma sensu. Nie przepadam specjalnie za reklamami, irytują mnie na stronach, ale rozumiem sens ich istnienia. No, nic to, pomyślę o tym.

Tagi: , ,

 
0

Google Maps powoduje wypadki?

Posted by Dawid on cze 1, 2010 in Komentarz, Publicystyka, felieton, google, oszuści

Trzeba trochę odświeżyć ten blog, bo mocno o nim zapomniałem…

Dobrą okazją jest do tego wpis, który właśnie przeczytałem (wpis).
Wiadomo powszechnie, że adwokaci i prawo mają się w USA bardzo dobrze. Bez względu na koniunkturę gospodarczą – prawnicy zawsze wychodzą na swoje, szczególnie tutaj.

Nie wiem, czy ktoś namówił tą Panią do pozwania Wielkiego G., czy też jest to Jej autonomiczna decyzja, ale proponowałbym przy okazji rozważyć pozew wobec wszystkich, którzy mieli chociażby śladową styczność z całym tym wydarzeniem.

A więc:
- producent samochodu – tutaj dopiero jest pole do popisu, bo czy przy zakupie auta ostrzeżono Klientkę, że może w wyniku jego użycia ulec wypadkowi?
- firma(y), które zaplanowały i położyły asfalt – powód: jw.
- wszystkich innych użytkowników, którzy znajdowali się na tej drodze w chwili feralnego zdarzenia – jestem przekonany, że gdyby nie ruch (nie jakiś mega-korek, ale zwykły ruch) na drodze do wypadku w ogóle by nie doszło.

Fantastycznie brzmi również treść pozwu:
W wyniku bezpośredniego działania pozwanego Google, jego beztroski, lekkomyślności i niedbałości, przez którą podano niebezpieczne wskazówki, poszkodowana Lauren Rosenberg została skierowana na niebezpieczną autostradę i tam uderzona przez samochód, co spowodowało ciężkie i trwałe szkody fizyczne, emocjonalne i umysłowe, w tym ból i cierpienie.

A, zapomniałbym. Pani Lauren Rosenberg powinna również zastanowić się, czy nie pozwać własnych rodziców – chociaż nie, kretynizm nie jest dziedziczny…

Copyright © 2010 Dawid pisze… All rights reserved. Theme by Laptop Geek.