0

Google Maps powoduje wypadki?

Posted by Dawid on cze 1, 2010 in Komentarz, Publicystyka, felieton, google, oszuści

Trzeba trochę odświeżyć ten blog, bo mocno o nim zapomniałem…

Dobrą okazją jest do tego wpis, który właśnie przeczytałem (wpis).
Wiadomo powszechnie, że adwokaci i prawo mają się w USA bardzo dobrze. Bez względu na koniunkturę gospodarczą – prawnicy zawsze wychodzą na swoje, szczególnie tutaj.

Nie wiem, czy ktoś namówił tą Panią do pozwania Wielkiego G., czy też jest to Jej autonomiczna decyzja, ale proponowałbym przy okazji rozważyć pozew wobec wszystkich, którzy mieli chociażby śladową styczność z całym tym wydarzeniem.

A więc:
- producent samochodu – tutaj dopiero jest pole do popisu, bo czy przy zakupie auta ostrzeżono Klientkę, że może w wyniku jego użycia ulec wypadkowi?
- firma(y), które zaplanowały i położyły asfalt – powód: jw.
- wszystkich innych użytkowników, którzy znajdowali się na tej drodze w chwili feralnego zdarzenia – jestem przekonany, że gdyby nie ruch (nie jakiś mega-korek, ale zwykły ruch) na drodze do wypadku w ogóle by nie doszło.

Fantastycznie brzmi również treść pozwu:
W wyniku bezpośredniego działania pozwanego Google, jego beztroski, lekkomyślności i niedbałości, przez którą podano niebezpieczne wskazówki, poszkodowana Lauren Rosenberg została skierowana na niebezpieczną autostradę i tam uderzona przez samochód, co spowodowało ciężkie i trwałe szkody fizyczne, emocjonalne i umysłowe, w tym ból i cierpienie.

A, zapomniałbym. Pani Lauren Rosenberg powinna również zastanowić się, czy nie pozwać własnych rodziców – chociaż nie, kretynizm nie jest dziedziczny…

 
3

kupuj.pl – czyli jak nabić sobie spam-listę!

Posted by Dawid on sie 22, 2009 in Komentarz, Programowanie, Publicystyka, oszuści

Stosunkowo niedawno w sieci pojawiła się zajawka (bo systemem w pełnym tego słowa znaczeniu nazwać tego nie można) platformy handlowej – kupuj.pl.
Cóż, nowością tego nazwać nie można, sklepów jest w sieci na pęczki. Ogromna większość szybko schodzi z tego świata bez rozgłosu, część jakoś tam trwa pewnie na granicy opłacalności i jak najmniejszymi kosztami, niewielka ich ilość zdobywa sobie rzeszę stałych klientów (czyli: stałego dochodu), a baaardzo nieliczne wybija się, zostaje, a nawet (bywa) rozwija.
Tutaj, w przypadku kupuj.pl, warto jednak zwrócić uwagę na sposób wejścia na rynek. Takie podchody, rozpoznawanie, na co ludzie się rzucą jak na świeże bułeczki, a co można sobie spokojnie darować przy starcie.
Po prostu – zbierają „zamówienia”. Nie, przepraszam – pytają grzecznie, czego sobie życzymy, dając oczywiście listę produktów, którymi moglibyśmy być zainteresowani. Wystarczy zostawić swój mail i zaznaczyć opcję, że zgadzamy się na „przetwarzanie danych osobowych zgodnie z Ustawą…”, itd.
Ciekawe…
Właściwie nie wiemy do końca, na co się zgadzamy, nigdzie nie jest to wyraźnie napisane. A powinno.
Czemu? Bo zgodnie z ustawą, przedsiębiorca powinien wyraźnie zaznaczyć, w jakim celu zbiera nasze dane i do czego będą one wykorzystane. A tak, możemy się tylko domyślać, że do wysyłania spamu…
Ale – czy tylko? Zgodnie z polskim prawem, przedsiębiorstwo (KAŻDE przedsiębiorstwo) tworzone jest głównie po to, żeby zarabiać. Na czymkolwiek, co sobie wymyśli. Również IDG Poland S.A. nie jest tutaj wyjątkiem. IDG powołane zostało w celach wydawniczych, marketingowych (wszak reklamą też się zajmuje), i pewnie jakichś innych (np. hodowli pieczarek, bo… kto im zabroni?). Zakładając firmę trzeba określić, czym się ona będzie zajmowała. Można wpisać dosłownie wszystko, co ślina na język przyniesie, i często tak się robi, bo późniejsze zmiany we wpisach kosztują, a nie musimy całej naszej działalności zaczynać od samego początku. Więc pewnie IDG również coś takiego ma wpisane. Dobra, mniejsza o to…
Jako że jednym z podstawowych celów przedsiębiorstwa jest zysk, a sposobem na jego osiągnięcie – np. szeroko pojęte działania marketingowe, nikt nie może zabronić spółce IDG najzwyczajniej handlować zdobytymi w ten sposób adresami e-mail (!). Tak więc wszyscy, którzy zaintrygowani potencjalną promocją zapiszą się z własnej woli na spam-listę firmy IDG, spodziewać się mogą, że ich adres będzie wykorzystywany przez różne inne podmioty.
Niekoniecznie do celów, jakich byśmy sobie życzyli.
Dzisiaj dostałem maila z adresu ania@kupuj.pl pt. „Szukasz okazji w internecie?”.
Pani Aniu, tutaj na tym blogu daję Pani odpowiedź: tak, szukam okazji w internecie. Ale pod adresem, który mi Pani przesłała, jej (ich?) nie znalazłem. Jak dla mnie, ta strona służy jedynie WYŁUDZENIU adresów e-mail mniej świadomych użytkowników Sieci. Ta strona nie różni się niczym od innych stron, które mój Firefox klasyfikuje jako potencjalnie niebezpieczne, bo WYŁUDZAJĄCE DANE.
Jak dla mnie, powinniście zmienić adres na kupuj_ale_nie_tutaj.pl.
Nie wróżę Wam sukcesu.

Tagi: , ,

Copyright © 2010 Dawid pisze… All rights reserved. Theme by Laptop Geek.