Nie mogę poprosić o klikanie?
Jak widać, i ten blog nie jest pozbawiony reklam; każdy chciałby zarobić na Google Adsense, czy innym SmartContext, nieważne…
Ciekawe jednak, że wszystkie sieci reklamowe, które pozwalają ludziom zarabiać (czy też raczej: stwarzając ludziom złudzenie optyczne, że zarabiają), zabraniają jednocześnie namawiania do klikania w linki bądź obrazki reklamowe.
Taki zapis z regulaminu SmartContext:
Partner zobowiązuje się do dołożenia należytej staranności, aby zapewnić uczciwość w dokonywaniu przekierowań do stron internetowych Klientów, w skutek kliknięcia w dany Dymek reklamowy, w szczególności nie będzie wymuszał na użytkownikach Internetu dokonywania kliknięcia, bądź w inny sposób nie będzie zachęcał użytkowników do klikania w dany Dymek, co skutkowałoby sztucznym zawyżeniem ilości kliknięć w dany Dymek reklamowy.
Co ciekawe, nie znajdziemy chyba w regulaminie informacji, że nie można publikować informacji, ile się na kliknięciach w reklamy zarobiło. To chyba takie delikatne obejście, żeby klient danej sieci reklamowej nie mógł zarzucić danej sieci, że klikania w jego reklamy są „namawiane”, a nie są efektem faktycznego zainteresowania ze strony użytkowników danej witryny…
Też chętnie w tym miejscu pochwaliłbym się, że za kliknięcia w reklamy mogę już sobie zbudować basen… Niestety – to tak marna ilość, że aż wstyd. Domu z basenem za to nie będzie.
Nawet basenu nie da się postawić.
Ani wykopać.
No dobra – nawet na łopatę nie starczy!
Ale chyba poważnie zastanowię się, czy w ogóle umieszczać te reklamy, czy to nie ma sensu. Nie przepadam specjalnie za reklamami, irytują mnie na stronach, ale rozumiem sens ich istnienia. No, nic to, pomyślę o tym.