Gazeta.pl opublikowała tekścik o n-k.
Nie ma to, jak mieć dobry PR. W sieci huczy o idiotycznych posunięciach na n-k (choćby o uruchomieniu śledzika, o którym tak naprawdę nie wiadomo, po cholerę on i dla kogo), krytycznie niskim poziomie serwisu, zdjęć i komentarzy tam widniejących, a tymczasem dziennikarze Gazewy Wybiórczej sugerują, że twórcom n-k należą się pokłony, że tak wspaniały serwis stworzyli.
Tak, serwis BYŁ wspaniały. Kiedyś, jakieś półtora roku temu.
Teraz, kiedy stał się fotka-bis – to już nie jest to samo. Wielkością – faktycznie, ileść userów i odsłon jest imponująca. Ale nie przekłada się na jakość.
Grono też kiedyś było fajne, bo było nowe i tajemnicze (można się było zarejestrować tylko na zaproszenie kogoś z wewnątrz). Ale spowszedniało. I powoli chyli się ku upadkowi.
N-k kroczy tą samą drogą. Niestety, od samego początku było jasne, że ten krąg grupy docelowej trudno będzie poszerzyć. Próby takie podejmują, za co im chwała, ale jeśli jedną z nich miało być uruchomienie śledzika – to ja dziękuję. I nie sądzę, żeby to jakoś pomogło.
N-k się przejada. Jak już wielokrotnie powtarzałem, niestety, nie ma tam nic, co skłaniałoby mnie czy podobnym do mnie osobom wracać tam codziennie. Do tego – stada pokemonów z ich idiotycznymi komentarzami, zdjęciami jak z katalogu XXX – to wcale nie pomaga.
Tagi: gazeta.pl, N-K, nasza-klasa.pl, sledzik.pl
Posted by Dawid on wrz 5, 2009 in
Bez kategorii,
Publicystyka,
off-topic
W ostatnim tygodniu pojawiło się kilka newsów, które wzbudziły moje zaciekawienie.
Najpierw zobaczyłem to. Interesujące, chyba jedna z najstarszych polskich społecznościówek – zwija manatki. Najwyraźniej nie wytrzymał konkurencji z n-k, a szkoda…
Swego czasu nawet miałem konto na grono.net. Nie wiem, może jestem dziwny, może zbyt dużo się spodziewałem, ale serwis ten nie proponował mi nic, dosłownie nic, co miałoby mnie zachęcić do jego odwiedzania. Od czasu do czasu zaglądałem tam, żeby zobaczyć, czy dzieje się coś ciekawego, ale za każdym razem po kilku minutach bezsensownego klikania – wychodziłem. Działo się tak coraz rzadziej i rzadziej, aż w końcu nadszedł ten dzień i konto zlikwidowałem jako zupełnie zbędne.
Przyczyna, jak nietrudno się domyślić, była mniej-więcej taka sama, jak moje powody odejścia od n-k. Ot, kolejne miejsce, w którym ludzie ścigają się na ilość znajomych, ilość „odjazdowych” (zdaniem autorów) zdjęć, itp. Dla bardziej wymagających użytkowników nie było tam nic ciekawego.
Któregoś razu, również w ostatnim tygodniu, przez googlowską reklamę trafiłem do jakleci.pl. Zainteresowała mnie szczególnie ich agresywna kampania, od samego początku starająca się poniżyć n-k. JakLeci – w telegraficznym skrócie – oferuje nam dokładnie to wszystko, czego n-k dorobiło się z czasem: a więc mamy tu możliwość dodawania zdjęć i ich „pinezkowania” (jak pragnę zdrowia, nie potrafię powiedzieć, co w tym „pinezkowaniu” jest takiego fajnego, coolerskiego? Że można się zabawić w woo-doo i wyżyć na czyimś zdjęciu???), urządzać imprezy, poznawać sąsiadów, itd. Słowem: full-wypas, chciałoby się rzec. I to wszystko – w przeciwieństwie do n-k – mamy za free. Jak widać, jakleci.pl idzie na ostrą konfrontację z n-k od samego początku. Na razie nie mam zamiaru zakładać konta w tym serwisie; ciekawy tylko jestem, jak się to wszystko rozwinie. Póki co jednak serwis ten pozostanie dla mnie ciekawostką; zresztą sam skład osobowy ludzi go tworzących nie rzuca na kolana. Cóż, skoro Google startowało w garażu, to inni najwidoczniej też postanowili pójść tym samym tropem. Życzę powodzenia, w każdym razie, bo konkurencja na rynku jest bardzo ważna, a jak na razie n-k pogrzebało grono – jedynego konkurenta, jakiego miało.
[edytowano: 2009-09-08 15:35]
Wniosek o upadłość został oddalony.
Tak jest, niech się jeszcze trochę pomęczą…
Tagi: jakleci.pl, N-K, nasza-klasa.pl, pinezkowanie zdjęć, społecznościówki
Posted by Dawid on sie 31, 2009 in
Publicystyka
Dzisiaj, chyba trochę przez przypadek wszedłem na youtube.com i wpisałem „nasza klasa sama prawda„.
Swego czasu, jakieś 2, czy nawet 3 lata temu pomysł n-k również mnie przypadł do gustu. Założyłem tam konto, skontaktowałem się ze swoimi szkolnymi kolegami i koleżankami, nawet jedno „spotkanie po latach się odbyło”. I… w zasadzie na tym się skończyło. Bo na czym niby miało się skończyć? Ten wortal, biorąc pod uwagę jego tematykę, raczej trudno mi wyobrazić sobie jako „coś więcej” niż właśnie spotkanie po latach, ewentualnie zwołanie się, umówienie, wymienienie numerów komórek/adresów e-mail.
No, ale cóż… Firma istnieć musi, ruch w interesie również musi być, strona powinna generować kolejne odsłony, żeby nie odeszli od niej reklamodawcy.
No więc generuje. A że przy okazji zaginęła gdzieś po drodze idea podtrzymywania znajomości ze szkolnych lat, zastąpiona… no właśnie, czym?
Obejrzałem filmiki z youtube. Nad sposobem perswazji nie będę się rozwodził. Niemniej jednak, coś w tym jest. N-K zaczęła mi się nagle jawić jako taki jeden, wielki śmietnik, do którego co chwila ktoś podbiega, przykleja swoje zdjęcie i odbiega. Za moment ktoś podbiega, i na przypiętym przed momentem zdjęciu domalowuje wąsy, a pod spodem dopisuje jakieś nieprzyzwoite słowa. Jakoś… dziwnie to wszystko wygląda teraz…
W szkole nie byliśmy święci, o nie! Różne się rzeczy wyrabiało.
Ale to, co teraz jest na N-K, to już nie jest moja klasa. Z przykrością to stwierdzam, kasując przedtem konto na tym wortalu…
Tagi: N-K, N-K.pl, nasza-klasa.pl, sama prawda