3

kupuj.pl – czyli jak nabić sobie spam-listę!

Posted by Dawid on sie 22, 2009 in Komentarz, Programowanie, Publicystyka, oszuści

Stosunkowo niedawno w sieci pojawiła się zajawka (bo systemem w pełnym tego słowa znaczeniu nazwać tego nie można) platformy handlowej – kupuj.pl.
Cóż, nowością tego nazwać nie można, sklepów jest w sieci na pęczki. Ogromna większość szybko schodzi z tego świata bez rozgłosu, część jakoś tam trwa pewnie na granicy opłacalności i jak najmniejszymi kosztami, niewielka ich ilość zdobywa sobie rzeszę stałych klientów (czyli: stałego dochodu), a baaardzo nieliczne wybija się, zostaje, a nawet (bywa) rozwija.
Tutaj, w przypadku kupuj.pl, warto jednak zwrócić uwagę na sposób wejścia na rynek. Takie podchody, rozpoznawanie, na co ludzie się rzucą jak na świeże bułeczki, a co można sobie spokojnie darować przy starcie.
Po prostu – zbierają „zamówienia”. Nie, przepraszam – pytają grzecznie, czego sobie życzymy, dając oczywiście listę produktów, którymi moglibyśmy być zainteresowani. Wystarczy zostawić swój mail i zaznaczyć opcję, że zgadzamy się na „przetwarzanie danych osobowych zgodnie z Ustawą…”, itd.
Ciekawe…
Właściwie nie wiemy do końca, na co się zgadzamy, nigdzie nie jest to wyraźnie napisane. A powinno.
Czemu? Bo zgodnie z ustawą, przedsiębiorca powinien wyraźnie zaznaczyć, w jakim celu zbiera nasze dane i do czego będą one wykorzystane. A tak, możemy się tylko domyślać, że do wysyłania spamu…
Ale – czy tylko? Zgodnie z polskim prawem, przedsiębiorstwo (KAŻDE przedsiębiorstwo) tworzone jest głównie po to, żeby zarabiać. Na czymkolwiek, co sobie wymyśli. Również IDG Poland S.A. nie jest tutaj wyjątkiem. IDG powołane zostało w celach wydawniczych, marketingowych (wszak reklamą też się zajmuje), i pewnie jakichś innych (np. hodowli pieczarek, bo… kto im zabroni?). Zakładając firmę trzeba określić, czym się ona będzie zajmowała. Można wpisać dosłownie wszystko, co ślina na język przyniesie, i często tak się robi, bo późniejsze zmiany we wpisach kosztują, a nie musimy całej naszej działalności zaczynać od samego początku. Więc pewnie IDG również coś takiego ma wpisane. Dobra, mniejsza o to…
Jako że jednym z podstawowych celów przedsiębiorstwa jest zysk, a sposobem na jego osiągnięcie – np. szeroko pojęte działania marketingowe, nikt nie może zabronić spółce IDG najzwyczajniej handlować zdobytymi w ten sposób adresami e-mail (!). Tak więc wszyscy, którzy zaintrygowani potencjalną promocją zapiszą się z własnej woli na spam-listę firmy IDG, spodziewać się mogą, że ich adres będzie wykorzystywany przez różne inne podmioty.
Niekoniecznie do celów, jakich byśmy sobie życzyli.
Dzisiaj dostałem maila z adresu ania@kupuj.pl pt. „Szukasz okazji w internecie?”.
Pani Aniu, tutaj na tym blogu daję Pani odpowiedź: tak, szukam okazji w internecie. Ale pod adresem, który mi Pani przesłała, jej (ich?) nie znalazłem. Jak dla mnie, ta strona służy jedynie WYŁUDZENIU adresów e-mail mniej świadomych użytkowników Sieci. Ta strona nie różni się niczym od innych stron, które mój Firefox klasyfikuje jako potencjalnie niebezpieczne, bo WYŁUDZAJĄCE DANE.
Jak dla mnie, powinniście zmienić adres na kupuj_ale_nie_tutaj.pl.
Nie wróżę Wam sukcesu.

Tagi: , ,

 
0

ePIN – automat ochrony danych osobowych w firmach

Posted by Dawid on lut 10, 2009 in PHP

Powstawał prawie rok, z czego prace typowo programistyczne trwały prawie od maja 2008.
Teraz nareszcie ujrzał światło dzienne! Co prawda, jest to wersja Beta, przeznaczona dla zamkniętej grupy beta-testerów, ale prognozy są naprawdę obiecujące.
Biorąc pod uwagę, że pracowało nad nim zaledwie kilka osób, tworząc to wszystko od zera – to i tak wielkie osiągnięcie. Trzeba było wymyślać wszystko właściwie od podstaw; było po drodze kilka wielkich rewolucji, które dosłownie wywracały wszystko do góry nogami, ale tak to już jest przy projektach, dla których trudno znaleźć odpowiedniki w realnym, czy też cybernetycznym świecie. Nie jest to kolejny sklep internetowy, którego funkcjonalności są w zasadzie wszystkim znane: można przeglądać produkty, wrzucać je do koszyka, zamawiać, płacić, a potem wystawić opinię (do tego w gruncie rzeczy sprowadza się działanie wszystkich sklepów w Sieci). Tutaj wszystko w zasadzie wymagało wymyślenia od początku, biorąc przy tym pod uwagę obowiązujące przepisy, ustawy, rozporządzenia…
No, ale teraz jestem zadowolony. Zasadnicza część pracy się zakończyła, trwa wprowadzanie poprawek i prace nad nowymi funkcjonalnościami, „ficzerami”, oraz cyzelowanie wersji komercyjnej. Kilka najbliższych tygodni powinno pokazać, jak taki produkt przyjmie się na tak ogromnym rynku (w zasadzie każda firma jest potencjalnym klientem ePIN!), jakim jest ochrona danych osobowych.
Zapraszam w każdym razie do odwiedzenia tego systemu, i nawet jeśli z niego nie skorzystacie, tutaj możecie wyrazić swoje zdanie na jego temat. Zapraszam do obejrzenia

[edycja: 2010-01-06]: niestety, ze względów biznesowych, system e-PIN został „zdjęty” z sieci i teraz istnieje jedynie w wersji zapisanej na CD.

Tagi: , , , , , ,

Copyright © 2010 Dawid pisze… All rights reserved. Theme by Laptop Geek.